Raszeja Stefan ps. Jaguar, Major

raszejaProfesor dr hab. n. med. Stefan Raszeja
Dr h.c. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu
Collegium Medicum im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy
Dr h.c. Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego

Urodził się 24.12.1922 r. w Starogardzie Gdańskim w rodzinie nauczycielskiej. Syn Bolesława Kajetana Raszei (1882-1950). Pochodzi ze starej osiadłej na terenach kociewskich rodziny. Do 1939 r. ukończył w tym mieście szkołę podstawową i gimnazjum, aktywnie działając w harcerstwie. Jako harcerz z innymi kolegami, jeszcze przed wybuchem wojenny, pełnił funkcje obserwatora, na wieżyczce w koszarach, w Starogardzie Gdańskim, z zadaniem obserwacji nieba i nadlatujących samolotów.

Na początku września 1939 roku rozpoczęła się akcja eksterminacji ludności Pomorza. Rozpoczęły się masowe zabójstwa dokonywane w okresie od września 1939 do stycznia 1940 roku. Ten pierwszy okres eksterminacji polegał na wymordowaniu około 50 tysięcy Pomorzan i wysiedleniu z Pomorza od 100 do 200 tysięcy osób. Tych ostatnich wypędzono częściowo do tzw. Generalnej Guberni, częściowo zaś aresztowano i wywieziono do obozów przymusowej pracy lub obozów przesiedleńczych (Umsiedlungslager) w Potulicach, Toruniu, Brusach i kilku innych miejscowościach, skąd – jak z olbrzymiego targowiska niewolników – zabierano ludzi do przymusowej pracy w Niemczech. Co najmniej pięć tysięcy Polaków na Pomorzu zmarło na skutek nieludzkich warunków bytowania, głodu i epidemii. Piaśnica na Kaszubach i Szpęgawsk na Kociewiu to nie jedyne miejsca martyrologii ludu pomorskiego. Zorganizowane wypędzania Polaków z domów, w których mieszkali od pokoleń, są dobrze znane i udokumentowane, także przez Niemców. Wygnańców więziono w bydlęcych wagonach, bez wody i pożywienia i wywożono w nieznanym kierunku.
Już jesienią 1939 roku, na samym tylko Kociewiu zginęło 132 księży, w tym prawie wszyscy kanonicy kurii biskupiej w Pelplinie. Na tym samym terenie zamordowano 174 nauczycieli. Także i rodzina nauczycielska prof. Stefana Raszei została wyrzucona przez Niemców z mieszkania. W ciągu kilku godzin musieli opuścić mieszkanie, które przeznaczono na jeden z urzędów, a brat i siostra (oboje nauczyciele i działacze harcerscy ze Starogardu) zostali aresztowani. Brat zginął wkrótce po ucieczce z więzienia. Druga siostra została wysiedlona do Guberni. Sam Stefan Raszeja, wówczas 16-letni chłopak, uciekał do swoich krewnych na wsi, gdzie go przechowywano.
Po powrocie poszedł do pracy do Przedsiębiorstwa Baraken Bau, producenta drewnianych baraków, by później podjąć ciężką pracę w sklepie z artykułami metalowymi.
W końcu latach 1942-1943, nadchodzi nowa fala terroru, a prawie 90 % obywateli polskich pozostałych jeszcze na tym terenie tzw. ziem wcielonych do Rzeszy (głownie na Pomorzu i na Śląsku) zostaje zmuszonych do wypełnienia ankiet, które stały się podstawą do przydzielenia ich do tzw. III grupy list narodowościowych. Dzieje się to w atmosferze gróźb wywiezienia całych rodzin do obozów koncentracyjnych. Celem głównym okupanta było pozyskanie rekrutów do Wehrmachtu. Sytuacja wymagała podjęcia dramatycznej decyzji ze strony wielu młodych ludzi na Pomorzu: uciekać od razu do Guberni lub „do lasu”, czy też przejść najpierw przeszkolenie wojskowe u wroga i dopiero z tym doświadczeniem uciekać do partyzantki.
Wtedy mając już wcześniejsze kontakty z TOW Gryf Pomorski zdecydował się dołączyć do oddziałów partyzanckich Gryfa Pomorskiego w Borach Tucholskich. Los innych rodzin pomorskich był podobny, a często nawet tragiczniejszy.

Teren Pomorza w czasie wojny stał się jednym z najtrudniejszych obszarów walki z okupantem niemieckim w Polsce. Wcielenie Pomorza do III Rzeszy, wraz z daleko idącymi konsekwencjami polityczno-administracyjnymi i narodowościowymi, prowadziło do stopniowego wyniszczenia ludności polskiej i zasiedlania Pomorza ludnością niemiecką sprowadzaną z Rzeszy i z innych, zajętych przez Niemców, części Europy np. z krajów nadbałtyckich.
Ustawowo zabroniono, pod rygorem więzienia, mówienia po polsku. W szkołach podstawowych, gdyż tylko takie przysługiwały ludności polskiej, lekcje byty prowadzone wyłącznie w języku niemieckim. Gdy konsekwentne mordowanie Polaków, przetrzymywanie ich w obozach koncentracyjnych, wysyłanie na ciężkie roboty do Niemiec i przesiedlenia do Guberni nie pomagały, rozpoczęto akcję zmuszania ich do podpisywania tzw. Volkslisty (niemieckiej listy narodowościowej).
Jest rzeczą oczywistą, że w tych warunkach partyzantka na terenie Pomorza nie mogła przybrać takich rozmiarów jak w Generalnej Guberni. Działalność bojową utrudniał ponadto fakt, że kompleksy leśne (nawet te największe) przedzielane byty duktami i przesiekami, a także gęstą siecią dróg, co ułatwiało kontrolę lasu zmotoryzowanym oddziałom niemieckim. Nie sprzyjała jej także gęsta sieć posterunków niemieckiej żandarmerii i specjalnych oddziałów Jagdkomando. Partyzanci nie mogli ponadto liczyć na pomoc ani leśniczych, gdyż Polaków zastąpiono Niemcami, ani mieszkańców okolicznych wiosek – chaty wysiedlonej ludności zajęli bowiem od razu osadnicy sprowadzeni z Niemiec.

Specyficzne dla konspiracji pomorskiej było tworzenie oddziałów leśnych, na bazie sieci schronów ziemnych tzw. Bunkrów. Bunkry dzieliły się na:
– schrony bojowe – obsadzone grupami (załogami) szturmowymi od kilku do kilkunastu osób zwanych bunkrarzami;
– specjalne – dla władz naczelnych, redakcji i inne;
– zapasowe – na magazyny, ukrycia ewakuacyjne itp.
– z systemem obserwacyjno- alarmowym i łączności.
Ogółem było 200 do 400 schronów (w tym połowa należała do Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski” TOW GP), mieszczących 400- 900 osób. Sieć bunkrów była uzupełniona przez liczne ziemianki szałasowe tzw. psie budy.

Ogółem funkcjonowało 70-75 oddziałów grup leśnych i wypadowych (uderzeniowych) należących do działających około 40tu organizacji podziemnych, z których większość nie miała ze sobą powiązań, a ich istnienie było krótkotrwałe. Na Pomorzu działały między innymi następujące organizacje Ruchu Oporu: Komenda Obrońców Polski, Rota Tucholska, „Grunwald”, Polska Armia Powstania- Polska Armia Podziemia, Tajna Organizacji Wojskowa „Gryf Kaszubski” – „Gryf Pomorski”, ZWZ-AK (Okręg Pomorze „Pomnik”), Szare Szeregi „Lina”, Polska Organizacja Zbrojna „Znak”, Narodowa Organizacja Wojskowa, Narodowe Siły Zbrojne, Związek Jaszczurczy, „Miecz i Pług”, Organizacja Wojskowa Młodzieży Kaszubskiej, „Batalion Śmierci”, ‚Orzeł Biały”, Polski Związek Wyzwolenia i inne.

Organizacją, która najwcześniej utworzyła oddziały partyzanckie w skrócie OP na Pomorzu była niewątpliwie Tajna Organizacja Wojskowa (TOW) Gryf Pomorski utworzona 7 lipca 1941 r. podczas tajnego spotkania w Czarnej Dąbrowie koło Bytowa w zabudowaniach lokalnego rolnika Bolesława Żmudy Trzebiatowskiego. W 1942 roku oddziały leśne tej organizacji były jeszcze nieliczne i stosunkowo słabo uzbrojone. Swoją działalność ograniczały w tym okresie do zapewnienia zaopatrzenia i bezpieczeństwa ludności.

Okręg Pomorski ZWZ-AK od roku 1940 nawiązywał kontakty z Gryfem, Polską Armią Powstania i innymi organizacjami.
Faktycznie dopiero od 1943 roku na terenie Borów Tucholskich zaczynają działalność oddziały partyzanckie podporządkowane Okręgowi Pomorskiemu AK. Momentem zwrotnym było przystąpienie oddziału Jana Szalewskiego do AK (wcześniej należał on do TOW „Gryf Pomorski” i PAP)

Już w 1941 roku między innymi w Lipinkach działała grupa leśna Stefana Gussa, ps. „Dan”. W Borach Tucholskich operowały między innymi oddziały zbrojne TOW „Gryf Pomorski” : OP Alfreda Loepera TOW GP, OP „Sokoła” Emila Cysewskiego TOW GP, OP Braci Kulasów TOW i AK, Oddział Partyzancki Stanisława Miszkiera „Polskiej Armii Powstania” oraz Oddziały Partyzanckie (OP) „Cisy- 100″ („Świerki- 101″, „Jedliny- 102″, „Szyszki-103″) i inne.

Co ciekawe wcześniej wymienione oddziały są uznawane z czasem jako oddziały o organizacyjnej przynależności do Armii Krajowej jak: OP „Świerki- 101″ AK Stefana Gussa ps. Dan i por. Alojzego Bruskiego (ps. „Grab”); OP „Jedliny- 102″ AK S. Gussa i Jana Sznajdera ps. „Dąb” , „Jaś”; OP „Szyszki-103″ AK kpt. Jana Szalewskiego (pseudonim „Soból”); OP „Sprężyny -104″ Jana Lipińskiego ps. „Sprężyna”.

Głównym organizatorem partyzantki w Borach Tucholskich w 1941 roku, był porucznik rezerwy, później awansowany na stopień kapitana czasu wojny Stefan Guss, ps. Dan, który uczył przed wojną w kilku wiejskich szkołach na terenie powiatu świeckiego i tucholskiego.
Skupił wokół siebie ukrywających się nauczycieli oraz leśników, tworząc z nich pierwszy oddział partyzancki i stając na jego czele. Nawiązał kontakt z komórką Związku Walki Zbrojnej w Lipinkach, która powstała w marcu 1941 r. oraz z Komendą Okręgu Armii Krajowej Pomorze. Na zastępcę wyznaczył chorążego Franciszka Wojciechowskiego, ps. Świerk, który był doświadczonym instruktorem wojskowym, a wiedza, jaką zdobył, pochodziła jeszcze z okresu pruskiego zaboru, kiedy to służył w kajzerowskim Wehrmachcie oraz w wielkopolskich oddziałach powstańczych. Tak powstał oddział partyzancki krypt. Świerki, którego rejonem działania był obwód świecki, podlegający Inspektoratowi AK Bydgoszcz.

Mimo trudności i problemów ruch oporu działał. Aktywność polskich oddziałów leśnych zmusiła okupanta do powołania specjalnych grup do walki z partyzantami na terenie m.in. Borów Tucholskich „Jagdkomando”.

Od 1942 roku zaczęty organizować się oddziały leśne, rekrutujące się bądź to z dekonspirowanych („spalonych”) członków organizacji konspiracyjnych, których w tym czasie było już bardzo wielu, bądź spośród młodych Polaków, którzy po zmuszeniu do złożenia wniosku o wpis na niemiecką listę narodowościową zostali wcieleni do Wehrmachtu. Odbywali oni przeszkolenie wojskowe w Niemczech, po czym dezerterowali albo od razu przyłączali się do oddziałów partyzanckich.
Zdekonspirowani działacze organizacji niepodległościowych stanowili oczywiście trzon tworzących się oddziałów partyzanckich, do których dołączali także ukrywający się od początku wojny w lesie lub w rodzinnych zagrodach przedwojenni działacze antyniemieccy. Początkowo byty to grupy niezależne od jakiejkolwiek organizacji wojskowej czy politycznej. Stopniowo dopiero nawiązywały one kontakty z pomorską konspiracją.

Od połowy 1943 roku oddziały Armii Krajowej zostały wzmocnione przez członków Gryfa, którzy w związku z rozbieżnościami w kierownictwie organizacji, a także dekonspiracją niektórych jego ogniw zmuszeni byli szukać schronienia na terenie Borów Tucholskich. Zapoczątkowało to proces stopniowego podporządkowywania się niektórych oddziałów Gryfa Armii Krajowej – zgodnie z rozkazem scaleniowym gen. Sikorskiego -chociaż czyniono to wbrew zaleceniom ówczesnego kierownictwa Gryfa.
Te zawirowania związane z łączeniem się organizacji bojowych i konspiracyjnych, szczególnie miedzy TOW Gryf Pomorski i Armią Krajową, były spowodowane ambicjonalną chęcią zachowania niezależności, pozwalającej na prowadzenie wg samodzielnych struktur własnej działalność konspiracyjnej, ale co najważniejsze i najistotniejsze, nie do końca były ważne dla szeregowych i bojowych struktur podziemia, dla których istotnym była przede wszystkim chęć walki i oporu przed znienawidzonym niemieckim najeźdźcą.

Z biegiem czasu w składzie OP „Świerki 101″ AK znalazło się siedem mniejszych oddziałów, wśród nich m.in. grupy: Benedykta Czaplewskiego, ps. Jakobin, Piotra Guza, ps. Czubek – 10 osób, Piotra Chorosza, ps. Tleń – 8 osób i Huberta Bukowskiego, ps. Sójka – 18 osób. Do Świerków przyłączyli się również partyzanci z organizacji Pomorze oraz z Gryfa Pomorskiego. Współpracę zadeklarowały też inne oddziały, np. grupa OP Alfonsa Kwiczora, ps. „Czarny” podobnie jak Stefan Raszeja, absolwenta Gimnazjum Starogardzkiego, a później studenta Politechniki w Wolnym Mieście Gdańsku.

Do tego właśnie oddziału przystąpił Stefan Raszeja i formalnie członkiem TOW Gryf Pomorski został 8 czerwca 1943 roku, kiedy we wsi Kasparus w powiecie starogardzkim, po złożeniu w budynku szkoły przysięgi odebranej przez porucznika rezerwy i jej dawnego nauczyciela Szmultę, przystąpił do oddziału Gryfa. Przyjmuje pseudonim „Jaguar” i potem „Major”
Przeszedł okres adaptacyjny (zajęcia z bronią prowadził por. Szmulta,) i otrzymał polski karabin przechowywany od czasu kampanii wrześniowej. Został poinformowany, że zadaniem oddziału jest przygotowanie się do przyszłej wspólnej akcji wyzwoleńczej w odpowiednim czasie. Nie wykluczano ograniczonych akcji zaczepnych i odwetowo-rekwizycyjnych.

W listopadzie 1943 roku oddział liczył 14, a w marcu 1944 r. – 29 partyzantów. Kilka mniejszych grup w sąsiedztwie uznało zwierzchność OP „Czarnego”. Członkowie tego oddziału, poza Stefanem Raszeją (ps. Jaguar, Major), który był mieszkańcem Starogardu, byli mieszkańcami okolicznych wsi, ukrywającymi się z różnych powodów przed terrorem okupanta. Wielu z nich doskonale władało bronią, służyło bowiem wcześniej w wojsku polskim lub niemieckim (jako przymusowo wcieleni do Wehrmachtu). Kilku przyznawało się do kłusownictwa w Borach Tucholskich jeszcze przed rokiem 1939 – posiadali doskonałą znajomość terenu, co bardzo ułatwiało przemieszczanie się oddziału.
Począwszy od lutego 1944 roku oddział dysponował pięcioma rowerami, co umożliwiało szybkie zmiany postoju i ułatwiało transport, zwłaszcza żywności, nawet na duże odległości – do 60 km w ciągu nocy. OP -Czarnego” był z tego powodu żartobliwie nazywany zmotoryzowanym. Niewielki oddział mógł poruszać się szybko i bezszelestnie, osiągając zamierzony cel często zupełnie niespodziewanie. Walki leśnej nie prowadzili zwykle dłużej niż 1-2 godziny, a akcje rekwizycyjne trwały niespełna godzinę. Nie stosowano nigdy gwałtu czy rabunku. Rekwizycja ograniczała się do zabrania broni uzbrojonym niemieckim osadnikom lub ubitej trzody przeznaczonej na wyżywienie grup partyzanckich. Za żywność otrzymaną od Polaków płacono. Alfons Kwiczor, „Czarny” dysponował kwotą przeznaczoną na ten cel.
Od października 1943 do marca 1944 roku przeprowadzili kilka akcji zaczepnych.
W Osowie Leśnym rozbroili kilku osadników niemieckich, w okolicy Wdy dość przypadkowo starli się z patrolem żandarmerii, u niemieckiego leśniczego w Laskach dokonali rekwizycji radioodbiornika, który pozwolił na uruchomienie podsłuchu Londynu, w Śliwiczkach i Linówku zarekwirowali cztery karabiny żołnierzom przybywającym na urlopie.

Bezpośrednio po Świętach Wielkanocnych (w kwietniu 1944 roku), po powrocie z akcji w odległych Zimnych Zdrojach, oddział – zmęczony po wyprawie – został niespodziewanie otoczony, w miejscu swego pobytu pod Sarnią Górą, pierścieniem tyralier złożonych z żołnierzy dywizji jadącej na front wschodni i oddziałów SS. W walce brało udział 20 partyzantów. Walka trwała wiele godzin nocnych. Zginął jeden partyzant, kilku zostało lekko rannych. Po stronie Niemców poległo 24 funkcjonariuszy. Wtedy ten oddział posiadał już jeden karabin maszynowy, zdemontowany z jakiegoś samolotu niemieckiego, a dostarczony przez kpt. Jana Szalewskiego (pseudonim „Soból”), wówczas dowodzącego oddziałem OP „Szyszki -103″ AK.

Komendant chojnicko-tczewskiego inspektoratu AK por. Jan Szalewski ps. „Soból” wraz z dowódcą oddziału partyzanckiego Alfonsem Kwiczorem ps. „Czarny” (obaj w różnym czasie przeszli z Gryfa Pomorskiego do AK)

Komendant chojnicko-tczewskiego inspektoratu AK por. Jan Szalewski ps. „Soból” wraz z dowódcą oddziału partyzanckiego Alfonsem Kwiczorem ps. „Czarny” (obaj w różnym czasie przeszli z Gryfa Pomorskiego do AK)

 

Na początku maja 1944 roku doszło do o spotkania oddziału Stefana Raszei (ps. Jaguar, Major) z OP por. Alojzego Bruskiego (ps. „Grab”), dowodzącym jednym z największych pomorskich zgrupowań partyzanckich AK pod kryptonimami „Bory”, „Cisy-100″, „Świerki II”, operującego na obszarze Borów Tucholskich w lasach pomiędzy Osiekiem a Osiem i liczącego ok. 150 ludzi. Faktyczne dowództwo oddziału por. Alojzy Bruski (ps. „Grab”), objął w kwietniu 1944 r. od Stefana Gussa ps. „Dan”, twórcy pierwotnego OP „Świerki 101″ AK.

por. Alojzy Bruski ps. „Grab”. Ur.7 kwietnia 1914 r. w Piechowicach, pow. Kościerzyna. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Poznaniu na sesji wyjazdowej w Bydgoszczy skazano go na 10 lat więzienia. 31 lipca 1946, Na skutek osobistej interwencji Bolesława Bieruta jego wyrok zmieniono również na karę śmierci. Został stracony we Wronkach 17 września 1946 r.

por. Alojzy Bruski ps. „Grab”. Ur.7 kwietnia 1914 r. w Piechowicach, pow. Kościerzyna. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Poznaniu na sesji wyjazdowej w Bydgoszczy skazano go na 10 lat więzienia. 31 lipca 1946, Na skutek osobistej interwencji Bolesława Bieruta jego wyrok zmieniono również na karę śmierci. Został stracony we Wronkach 17 września 1946 r.

 

Między innymi Stefan Raszeja (ps. Jaguar, Major) brał udział w walkach pod Starą Hutą i Lipinkami 3- 10 maja 1944 , toczonych przez oddziały: „Świerki II” AK por. Alojzego Bruskiego ps. „Grab”, Alfonsa Kwiczora ps. „Czarny” , „Jeremi” i Huberta Bukowskiego ps. „Sójka” (W sile około 100 ludzi) przeciw kilkusetosobowej ekspedycji pacyfikacyjnej.
W czasie wspólnego przemarszu mającego na celu atak na osadników niemieckich z majątków w Miedznie (na wschód od Osia), około 10 km na południe od Dębiej Góry natknęli się na niemiecką obławę.
Trasa przemarszu „Graba” wiodła przez sam środek tyraliery, a oddział („Czarnego”) natomiast natknął się na sztab oczekujący rezultatu obławy. Sytuacja ta została natychmiast wykorzystana przez oddział („Czarnego”). Ostrzelali członków dowództwa obławy z dość bliskiej odległości, przyczajeni w gęstych zaroślach. Zaskoczeni Niemcy zostali rozproszeni i wycofali swych żołnierzy, co uchroniło oddział „Graba” od poważniejszych strat. Kilka dni później doszło do następnego spotkania oddziału Stefana Raszei (ps. Jaguar, Major) z por. Alojzym Bruskim „Grabem”, który doniósł oddziałowi („Czarnego”) o kolejnym starciu jego ugrupowania („Świerki II”) z oddziałami własowców w okolicy Lipinek Świeckich. Po stronie partyzantów odnotowano straty. Byli ranni. W tej sytuacji oddział Czarnego ofiarował „Grabowi” i jego ludziom pomoc w postaci licznych materiałów opatrunkowych i leków, które kilka dni wcześniej otrzymali za pośrednictwem swoich łączników ze Starogardu.
W czasie pobytu „Graba” doszło do rozmowy na temat ewentualnego przyszłego współdziałania w razie wybuchu powstania ogólnonarodowego. Według tych ustaleń oddział Stefana Raszei (ps. Jaguar, Major), obok „Świerków II” (oddział „Graba”) i OP „Szyszek 104″ (oddział Szalewskiego), miał wejść do zgrupowania, które stać się miało zalążkiem powstańczej dywizji piechoty. Jednakże na skutek dużej liczebności sił niemieckich, zmian na froncie oraz braków kadrowych powyższe plany nie doczekały się realizacji.
Pod koniec maja 1944 roku Stefan Raszeja (ps. Jaguar, Major) wraz z OP „Czarnego” dokonał trzech dalekich wypadów na osadników niemieckich: w Miedznie, w Pruskich (na wschód od Tlenia) i w Łążku (koło Iwiczna). W czerwcu przeniósł się w okolice Kasparusa, skąd dokonał kilku wypadów na północ (Twardy Dół, Mały Bukowiec) i na zachód (Zimne Zdroje), atakując tamtejsze posterunki policji. Do podobnego starcia doszło w Osówku (koło Skórcza), gdzie zginęło dwóch żandarmów.
W połowie października 1944 r., na spotkaniu z Janem Szalewskim, wówczas komendantem Chojnicko-Tczewskiego Inspektoratu AK, nawiązano do rozmów z por. Alojzym Bruskim („Grabem”) i uzgodniono ostatecznie, że OP „Czarnego” w którym służył Stefan Raszeja (ps. Jaguar, Major) – mimo iż formalnie jest oddziałem Gryfa – w rzeczywistości odtąd podlegać będzie rozkazom Inspektoratu AK i wspólnie z AK weźmie udział w planowanej wyzwoleńczej akcji zbrojnej (akcja „Burza”).
Na początku listopada 1944 roku oddział Stefana Raszei przeniósł się w rejon kanału Wdy, na północ od Czarnej Wody, budując nad jeziorkiem swój ostatni zimowy „bunkier”.
W grudniu 1944 roku miało miejsce spotkanie z polsko-sowiecką grupą desantową dowodzoną przez lejtn. Wiktora Aleksiejewa (pseudonim „Wiktor”) oraz ppor. Jana Miętkiego (pseudonim „Wirski”). Po ustaleniu wzajemnego stanowiska, przekazali tej grupie (w skład której wchodziło najpierw 7, a później 9 Polaków i 2 Rosjan) posiadane przez nich informacje, dotyczące m.in. rozlokowania oddziałów Jagdkomando. Odtąd kontakty z grupą desantową „Wirskiego” były dość częste, aczkolwiek nie przeprowadzono wspólnych akcji.

Zgodnie z uzgodnieniami przeprowadzonymi ze wspomnianym desantem, miano wkrótce przejść zbliżający się front wojenny. Alfons Kwiczor (ps. Czarny) wyjaśnił członkom oddziału, że w powstałej sytuacji pozostawia każdemu z osobna decyzję o tym, czy front przejdą wspólnie z grupą desantową lub samodzielnie oddalą się z oddziału. Sam wybrał drugą możliwość. Większość partyzantów wraz z Stefanem Raszeją (ps. Jaguar, Major), z oddziału Alfonsa Kwiczora (ps. Czarny), dołączyła do grupy desantowej i udała się na południe. Ruszyli z okolic Studzienic, poprzez Lubiki, w kierunku Szlachty – front przeszli 21 lutego 1945 r. w rejonie między Szlachtą a Lipową Tucholską. Następnego dnia (22 lutego) połączony oddział (partyzanci, desantowcy i zbiegli z niewoli Rosjanie) w liczbie 33 uzbrojonych osób został nieufnie przywitany przez czerwonoarmistów. Próbowano ich rozbroić, ale stanowcza interwencja towarzyszących nam dowódców desantu udaremniła te zamiary. Na stacji kolejowej Lipowa Tucholska przedstawiono Akowców generałowi P. Batowowi, dowódcy 65 Armii. Wydarzenie to miało uroczysty charakter. Generał odebrał raport, podziękował za polskim partyzantom za ich działalność na tyłach wroga i polecił zakwaterować w pobliskiej wsi Rosochatka. Wieczór upłynął w przyjemnej atmosferze. Adiutant generała zorganizował żołnierski posiłek zakropiony alkoholem i poczęstunek tytoniem. Broni póki co nie zabrano. Niestety nazajutrz w Śliwicach odłączoną od partyzantów grupę desantową odesłano do Bydgoszczy. Wkrótce po tym – wbrew zapowiedziom generała – Akowców i Gryfowców rozbrojono i internowano w tzw. punkcie zbornym, przekazując dowódcy oddziału NKWD. Punkt zborny mieścił się w piwnicach szkoły w Śliwicach. Byli traktowani na równi z uciekinierami z różnych niemieckich jednostek paramilitarnych i jeńcami niemieckimi. Miały miejsce wielokrotne przesłuchania. Wyrażane przez partyzantów sprzeciwy i tłumaczenia długi czas nie odnosiły najmniejszego skutku. Ostatecznie jednak interwencje dowódcy desantu, przebywającego już wówczas przy sztabie w Bydgoszczy, wpłynęły na decyzję o zwolnieniu z internowania. Dopiero 1 marca 1945 roku zostali zwolnieni i mogli się udać się do swoich rodzinnych domów. Bogatsi o doświadczenie, drogę odbywali omijając miejscowości, w których mogły stacjonować oddziały NKWD. Tak odbyło się pożegnanie z bronią żołnierzy OP Alfons Kwiczor ps. „Czarny” należącego do Zgrupowania Partyzanckiego „Świerki II” AK, por. Alojzego Bruskiego (ps. „Grab”).

Po wielu latach Prof. Stefan Raszeja dowiedział się, że oficjalne przejścia frontu dokonywane przez inne oddziały partyzanckie na Pomorzu miały niemal identyczny przebieg, ale bardziej dramatyczne zakończenie. Tak np. 26-osobowy oddział partyzancki AK por. Jana Sznajdera (pseudonim „Jaś”, „Dąb”), który również w pewnym momencie zetknął się z polsko-sowiecką grupą desantową potraktowano podobnie. Zostali oni również uroczyście przyjęci przez generała, a następnego dnia – po oddaleniu od nich grupy desantowej – rozbrojeni i internowani w piwnicach we wsi Zalesie. Nie mieli jednak takiego szczęścia jak prof. Stefan Raszeja, bo następnego dnia przewieziono ich pod strażą do więzienia w Chełmnie nad Wisłą, a stamtąd do obozu w Działdowie. Z węzła kolejowego w Rawie przetransportowano ich do Związku Radzieckiego, za Ural. Podobny los spotkał i inne oddziały partyzanckie, m.in. oddział Gryfa Pomorskiego operujący w po wiecie chojnickim, dowodzony przez Emila Cysewskiego ps. „Sokół” OP TOW GP. Rytuał był za każdym razem podobny: najpierw uroczyste powitanie, podziękowanie, poczęstunek, a później rozbrojenie i przekazanie oddziałom NKWD. A dalej już tylko areszt i wywózka do obozów w ZSRR. Część z pomorskich partyzantów wróciła do kraju w latach 1946-1947, ale wielu z nich spoczęło w nieludzkiej ziemi.

Po wojnie Prof. S. Raszeja skończył studia medyczne w Poznańskiej Akademii Medycznej. Przez całe powojenne życie związany z medycyną i pracą akademicką. Prof. S. Raszeja pełnił szereg ważnych funkcji na terenie Uczelni, a także poza nią. Był m.in. wiceprzewodniczącym Międzynarodowego Stowarzyszenia Nauk Sądowych (Wichita/USA), a także Międzynarodowej Akademii Medycyny Prawnej i Społecznej z siedzibą w Lyonie, członkiem komitetów redakcyjnych międzynarodowych czasopism naukowych i członkiem honorowym wielu towarzystw naukowych. W latach 1966-1969 pełnił obowiązki dziekana naszej Uczelni, w kolejnych trzech – prorektora ds. nauki, a w czasie od 1972 r. do 1975 r. był rektorem AMG. Przez wiele lat pełnił także funkcję prezesa Polskiego Towarzystwa Medycyny Sądowej i Kryminologii. Był członkiem rad naukowych kilku instytutów i wieloletnim redaktorem Annales Academiae Medicae Gedanensis.

 

źródła:
Gazeta AMG Gdańsk Luty 2003
Gazeta AMG Gdańsk Listopad 2004
Gazeta AMG Gdańsk Luty 2012
Czas Świecia
Boje polskie 1939-1945
Działalność polskich organizacji niepodległościowych na Pomorzu w czasie II wojny światowej praca: Aleksandra Olejarz kl. II p Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 4 im. Jakuba Wejhera w Wejherowie, rok 2009
Strona Gminy Skórcz
Alojzy Bruski (ps. „Grab”)
Tajna Organizacja Wojskowa „Gryf Pomorski”
Szlakiem walk partyzantów AK w Borach Tucholskich
„62 lata z kulą w plecach Ocalone od zapomnienia przeżycia ostatnich świadków.” Praca zbiorowa : rozdział: Stefan Raszeja „Partyzant z Pomorza” – Adam Naliwajek i Wiktor Wieliczko wydane przez ZKPiG Nr 21 w Gdańsku 2012

 

Więcej informacji:
Encyklopedia Gdańska
Wikipedia